Zakony Jedi to strata czasu
Dziś dość mało pasjonująco ale rzeczowo – jak wiadomo na tym świecie istnieją fani Star Wars tak zafascynowani całym tym fenomenem, że postanowili pozakładać sobie takie wirtualne zakony Jedi (jak by mnie ktoś spytał to wolałbym już słuchać wykładów z prawa na Akademii Ekonomicznej w Krakowie niż zajmować się życiem takiego toru ;)). Poniżej znajdziecie opis jednego z takich właśnie efektów nadmiaru wolnego czasu (Jedi Order). Autorem opisu jest moja nowa współpracowniczka - Melora (tak, wiem, to nie jest star warsowy pseudonim ale co tam ;)). Pozwoliłem sobie wstawić moje komentarze(na zielono) – mam tylko nadzieję, że nie skończę z jakimś mieczem świetlnym wystającym z moich pleców.
„Zakon bardzo sprawny, powstał prawdopodobnie na przełomie 2001 i 2002 roku. Już na początku dowiadujemy się, że znajdujemy się na czwartym księżycu Yavina (czyżbyjakiś związek z Ewokami ?). W zakonie obowiązuje 7 poziomów, na początku jesteśmy Adeptem, potem stajemy się Padawanem i kolejno Jedi Guardian’em, Jedi Advisor’em, Rycerzem Jedi i Mistrzem.
Obowiązują tu też różne odznaczenia, np. za wygranie konkursu czy wyróżniającą aktywność.Obecnie w radzie zakonu znajduje się 12 osób, 7 mistrzów, 3 rycerzy i 2 Jedi Advisor Jak na razie w zakonie znajduje się ok. 40 osób w najróżniejszych stopniach. (jak więc widać szansa na załapanie się na stołek wynosi ponad 25% - nieźle
).
Zakon ma też bardzo bogate archiwa z np. biografiami słynnych Jedi czy po prostu pracami członków, dla ciekawego efektu, mistrzowie nazwali te archiwa Holocronem.
Dodatkowo w zakonie znajdują się trzy szkoły: Shool of Defence, School of Illusion i School of Knowledge, każdy Jedi z zakonu musi przystąpić do którejś ze szkół.
Członkowie zakonu mogą komunikować się nie tylko poprzez forum, ale również prze czat umieszczony na stronie. Rekrutacja w zakonie polega na wysłaniu zgłoszenia do specjalnej szkoły rekrutacyjnej Shool of Preparation. Później zapewne młodego Jedi czeka wiele rozmów kwalifikujących, i co również udało mi się dowiedzieć, by zostać padawanem i zacząć szkolenie, należy zdać pewnego rodzaju sprawdzian o wiedzy z świata Star Wars.” (to akurat znam z pierwszej ręki bo miałem okazję obserwować coś takiego – no cóż – trzeba być konkretnym oszołomem i wiedzieć nawet jaki gaz był wydobywany na planecie położonej tysiąc lat świetlnych od naszej galaktyki
).
Na koniec jeszcze kilka słów komentarza – tak sobie siedzę i czasami widzę te działania zakonu i szczerze mówiąc nie mam pojęcia o co w tym chodzi – siedzą sobie i klikają i poza ciągłymi debatami o tym kto odchodzi i dlaczego to chyba nic się nie dzieje. Jakoś na razie Melora nie zaczęła biegać po domu z świecącym bejzbolem i krzyczeć „May the force be with You” więc póki co nic mi nie grozi. Ciekawe jak długo…
August 6th, 2007 at 2:32 pm
Jakby Ci wbiła raczej byś z nim nie paradował. To wchodzi jak w masło, nie ma szansy utknąć na dłużej ;p
August 7th, 2007 at 1:43 am
Jakby się tak dobrze zastanowić to może i racja - w takim razie mam nadzieję, że następna dostawa mieczy dla Jedi będzie z Chin - wtedy jest szansa, że któryś będzie wadliwy
August 10th, 2007 at 10:57 am
Ewoki są z księżyca Endor, a nie czwartego księżyca Yavina. A w ogóle to jak ktoś ma ochote to niech sobie włazi na Zakony i nic wam do tego Równie dobrze można nie rozumieć fanów Star Treka prawda?
August 11th, 2007 at 1:39 am
Z tymi Ewokami to fakt
Jak zwykle po kilku wspomagaczach coś mi się pokręciło.
Takie coś, co mnie rozumie fanów treka siedzi właśnie koło mnie - tak że mam ciekawy przykład i czasami dochodzi do batallii (na szczęście na razie tylko słownych).
September 11th, 2007 at 9:42 am
Jeśli się o czymś nie wie lub ma się wiedzę niepełną, to się o tym nie pisze. Proste. Równie dobrze możesz nie rozumieć filatelistów i ich zamiłowania. Hobby, to po pierwsze, sprawa indywidualna, jak gust ( a z gustami sie przecież nie dyskutuje), a po drugie to czynność, którą wypełnia się czas wolny. I niekoniecznie musisz to rozumieć, drogi Wojtku. Tak już skonstruowany jest ten świat. A jeśli chcesz krytykować, niech to będzie krytyka konstruktywna i sensowna. Inną sobie daruj, bo Ci nie wychodzi.
Wiedza o czymś daje nam prawo do wyrażania swojej opinii. Jeśli mówisz o czymś, czego nie znasz, okłamujesz sam siebie.
September 11th, 2007 at 1:56 pm
I pisze to ktoś kto ma nazwe blogaTrekker (trekkerzy) to ludzie zajmujący sie
Star Trekiem jak fanatycy (znam kilku) zamiast poszanowac prace JO to sie pastwi :] no cóz i takich trzeba
September 12th, 2007 at 12:45 pm
Shadow - pozwolę sobie skomentować
Nie zgadzam się z sądem, że jak się czegoś nie wie do końca to się o tym nie dyskutuje czy nie pisze - czasami zwrócenie uwagi na coś daje pożądany efekt - w tym przypadku tym efektem jest własnie to co widzę, czyli komentarze (wreszcie).
Zgadzam się jednak z tym, że gusty to rzecz indywidualna i każdy ma swoje - fakt. Hobby znowu to zapychanie wolnego czasu (zazwyczaj :)) więc co tutaj nie rozumieć ? Jakby się uprzeć to jest to strata czasu (nieważne jakie to hobby). Owszem - człowiek jest istotą emocjonalną i nie jest maszyną, więc jakby nie miał wolnego to nawet psyhiatra nie byłby w stanie pomóc
Krytyka czasami jest też potrzebna - nawet ta nie konstruktywna (bo taka ona jest) ale jak widać efekt spełnia.
—————————
ADon
A gdzie ja tutaj się pastwię ? Jak ktoś uważa, że piszę rzeczy “nie z tej ziemi” to sobie skomentuje odpwiednio, jeżeli uważa, że piszę to dla żartu to też stosownie się wypowie. Może są też nawet tacy co pomyślą sobie, że robię to tylko dlatego, żeby się oglądalność bloga zwiększyła.
———————–
Uwagi końcowe
Wystarczy spojrzeć na takiego Clarksona i jego program Top Gear (wiem - mam świra pod tym kątem) - czy on nie gada bzdur ? Bez przerwy ! Jego cięty język jednak wydaje się mu dobrze służyć. Tak więc i ja czasami coś takiego stworzę, że sam się tego boję ale w końcu przynajmniej się o tym mówi.
Poza tym właśnie dzięki temu mam pomysł na kolejny wpis - pewnie teraz oberwie mi się od miłośników Star Trek.
February 21st, 2009 at 1:46 am
Właściwie to cały ten wpis jest równie śmieszny, co żałosny. Ujawnia się w nim charakterystyczna cecha Polaków - uogólnianie. Sprowadzasz swoje myśli do jednego przykładu i na podstawie niego wysnuwasz urojone teorie. Nie jestem fanatykiem, nie oglądam filmów po kilka razy (na najnowszym w ogóle nie byłem), w zasadzie nie czytem też książek ani komiksów. Za to jeżdżę na konwenty, bo tam są ludzie. To oni są najważniejsi dla większości. Naprawdę, wbrew temu co piszesz, nie jara mnie jaki gaz występuje na jakiejś planecie. W życiu działam wg. priorytetów, SW jest jednym z najniższych, ale jest. Jestem człowiekiem aktywnym i mogę się założyć, że w ciągu tygodnia robię więcej niż Ty potrafisz zrobić w ciągu miesiąca, także przestań pieprzyć o oszołomach. Jeżeli prowadziłbym bloga (co dla mnie jest w gruncie rzeczy stratą czasu) to pisałbym o czymś mądrzejszym niż takie pierdoły.