Zakony Jedi to strata czasu Calamari czyli mokre klimaty

Książki ST przynudzają

perrys_planet_small.jpgKiedy wpadłem w nałóg czytania książek ST nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mogą momentami być tak nudne ! Jakbym zabrał się za czytanie od odpowiedniej książki to pewnie bym się bardziej zniechęcił - jednak pierwszą książkę z pod znaku ST jaką przeczytałem była niewielka książeczka “Perry’s Planet” - akcja toczyła się dość szybko i nie było nudnych przestojów. Po prostu czysta rozrywka. Zapragnąłem więcej. 

traitor_winds.jpgWcześniej jednak (prze wyżej opisaną książką) zabrałem się za zgoła inny tytuł (tak z nudów) - można by ją nazwać pełnowymiarową nowelą - była to "Traitor Winds" - okazała się jakaś taka niezjadliwa, że po kilkunastu stronach ją zostawiłem i jak do tej pory tak zostało ;) 

Teraz również czytuję takie nowele i niestety miewam w trakcie czytania niekontrolowane napady senności. Rzadko kiedy udaje mi się je przezwyciężyć. Na pewno byłoby mi łatwiej jeżeli nie musiałbym czytać dwóch stron opisów zawierających wyrazy twarzy każdego z dwudziestu uczestników misji ratunkowej oraz ich profilu psychologicznego. Tak samo zbędne są kilkustronnicowe opisy zmian krajobrazu w momencie, kiedy to wyżej wymieniona ekipa zastanawia się co dalej robić. 

ice_trap.jpgRewelacyjnym przykładem jest taki przynudzacz "Ice Trap". Odradzam, chyba, że masz problemy z zaśnięciem. Nie wiem jeszcze na 100% ale to chyba kwestia autora - jedne książki wchodzą łatwiej a inne zupełnie jak piwo z plastikowej butelki. Tak więc ratuję się puszkowym ale to i tak nie to. Na razie jednak robię sobie tydzień abstynencji więc jedynym płynem wspomagającym czytanie będzie mineralna.

3 Responses to “Książki ST przynudzają”

  1. Bartek S Says:

    Przeczytałem książkę STAR TREK o znanym tytule Mr. Scott’s Guide to the Enterprise i uważam, że do tworzenia swojego małego światka Star Treka, jaki najpewniej jest w sercu i w umyśle każdego Trekkie, w zupełności wystarczy. Szczególnie, że są to wyjątkowe dzieła z roku w jakim stworzono pełnometrażowy film ze Spokim i Kirkiem :D

  2. Bartek Smykowski Says:

    Od Wojtka dostałem w prezencie niby taką mało ciekawą - jak mi się zdawało - książkę “Mr. Scott’s Guide to the Enterprise”. W pierwszej chwili myślałem, że to nudne, jednak po drugim i trzecim zajrzeniu mówię, wspaniałe. Już sam fakt, że książka z 1973 roku i pisana w dodatku w latach emisji pełnometrażówki ze Spokiem i KIrkiem. Po prostu, Wojtkowi należą się ogromniaste brawa, szczególnie, że czekał na nie rok - bodajże jeśli dobrze pamiętam :D

    Schematy każdego poziomu statku, technologii oczami wizjonera, plany promów, a co najciekawsze, nawet schematy i szkice (sketche) malutkiej Osy. Mowa tu o mini promie naprawczym.

    Oczy mi zbielały i palce mi się niecierpliwiły, aby o tym napisać, choć dopiero tutaj, gdyż ciągle czytam i badam treść książeczki, bagatela taniej i pokaźnych rozmiarów.

  3. Wojtek Says:

    Miło mi strasznie słyszeć, że książka jest dla Ciebie nadal pomocna (i jak się domyślam jeszcze długo tak pozostanie ;))

Leave a Reply

linea Sklep internetowy Zakupy w internecie - ciekawostki Dach masy plastyczne