Czy ja jestem na Tatooine ?
W pierwszym momencie zdębiałem po odwróceniu mojej głowy w lewo, kiedy wsiadłem do samochodu po wysłaniu paczek. Widok raczej niecodzienny – pierwsze skojarzenie, które przyszło mi do głowy to…. Chewbacca ! No i oczywiście jako co-pilot
Niestety marny samochód sobie wybrał – Tigra raczej się nie sprawdzi.
Niestety Han Solo gdzieś zniknął i nie było go w zasięgu wzroku. Miejmy nadzieję, że nie wszczynał żadnej awantury w pobliskim barze. Można by pomyśleć, że człowiek obudził się nagle na piaszczystej i gorącej planecie wprost ze świata Star Wars – Tatooine.
Wracając do domu niestety nie miałem szczęścia i żadnych dziwnych stworzeń rodem z Gwiezdnych Wojen nie spotkałem, chociaż jeden z samochodów, który mijałem poruszał się z taką prędkością, że wydawało się, że zaraz przejdzie w nadprzestrzeń.
Jak więc widać, nie trzeba daleko szukać, żeby zobaczyć coś co przypomni o naszych ulubionych filmach czy serialach. Każdy zazwyczaj widzi, to co chce zobaczyć a w przypadku naszych najmłodszych pewnie ciężko byłoby by im wytłumaczyć, że to coś stosownie kudłate za szybą samochodu to nie Chewie, tylko czyjś niebagatelny pomysł na pokrowiec. Swoją drogą skoro można kupić plecak wyglądający jak Chewie to czemu nie zrobić pokrowca ? Chociaż jestem w stanie uwierzyć, że w USA ktoś już na to wpadł