Czy Sokół Millenium ma duszę ?

Okazuje się, że znowu muszę posłużyć się odwołaniem do książki pt. „Wiem, że masz duszę”. Pewnie już nawet nie dziwi Cię, dlaczego akurat tej ;)

Sokół MilleniumJak to określa Clarkson, załoga tego statku radziła sobie pomimo tego, że ciągle się psuł, nic nie działało tak jak powinno a wszelkie awarie zdarzały się w najbardziej niepożądanych momentach. Sceną, która najlepiej to oddaje jest moment kiedy Han Solo mówi – cytuję: „Punch it Chewie” – plan był taki, że skaczą w nadprzestrzeń i po problemie. Fakt jest taki, że nic się nie stało po czym Chewie zaczął wydawać z siebie jakże ciekawe odgłosy ;) Wszystko to oczywiście działo się kiedy na ogonie siedział im imperialny niszczyciel.

Chewie - krzyżówka małpy i psaSokół oczywiście musiał się psuć, ponieważ jego głównym mechanikiem jest Chewie – i w opinii Clarksona jest krzyżówką małpy i psa o niezbyt wielkich umiejętności technicznych – może  i tak a może i nie. W każdym razie ilość różnych modyfikacji i przeróbek dokonanych przez Chewie’go jest zastraszająco duża więc ma się co psuć – dzięki temu właśnie co chwilę coś nie działa ;)

Jeżeli dzięki właśnie tym kaprysom statek ma mieć duszę to myślę, że się zgodzę – coś co bez przerwy działa i nigdy przenigdy nie zawodzi traktujemy jak narzędzie – coś co działa kiedy chce można uważać za coś co żyje i ma świadomość coś co wpadło akurat na pomysł, żeby zrobić sobie przerwę.

Na początku napisałem, że załoga Sokoła radziła sobie nadzwyczaj dobrze w przeróżnych sytuacjach kryzysowych – jako kontrast można tutaj podać załogę Enterprise (chodzi mi głównie 1701 – ten z TOS’a). Tam załodze udawało się głównie dzięki statkowi. Clarkson uważa to za dowód, że Enterprise jest najbardziej wyrafinowaną i skomplikowaną technicznie bezduszną maszyną. Niestety ;)

To Atlanta - Edyta Górniak śluby tanie kupowanie darmowy hosting www praca Ruda Śląska