Twój blog Sci-Fi http://blog.trekker.com.pl ciekawostki sci-fi Mon, 31 Aug 2009 15:53:17 +0000 http://wordpress.org/?v=2.1.2 en Nigdy nie karm Tribble ! http://blog.trekker.com.pl/2009/08/31/nigdy-nie-karm-tribble/ http://blog.trekker.com.pl/2009/08/31/nigdy-nie-karm-tribble/#comments Mon, 31 Aug 2009 15:53:17 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2009/08/31/nigdy-nie-karm-tribble/ TribblePodczas składania ostatniego zamówienia w hurtowni zakradła się do niego rodzina Tribble – raptem trzy sztuki – nie wiadomo jednak, czy po otwarciu paczki nie będzie ich więcej. Te przemile wyglądające i jeszcze bardziej przyjaźnie brzmiące stworzenia są najgorszą plagą jaką tylko można sobie wyobrazić – już Klingoni o tym wiedzą – dlatego też Tribble mają zmysł wyczuwania Klingonów – jeżeli Ci są w pobliżu zaczynają wydawać bardzo głośne piski niczym oszalałe. W przeciwnym wypadku są działają bardzo uspokajająco. Stworzenia te to chyba takie „kosmiczne gremliny” – tyle, że sposób w jaki mogą doprowadzić do Twojej zguby jest o wiele bardziej przyjemny ;)

mtp6921alg.jpgCałe szczęście, że pozostała część towarów w przesyłce jest raczej niejadalna dla naszych futerkowych przyjaciół – głównie plastikowe modele statków kosmicznych – tym razem firma Mattel postanowiła ruszyć na podbój trekowego rynku – miejmy nadzieję, że im się to uda i w ten sposób otrzymamy szeroką gamę modeli – jak na razie jest tylko Enterprise 1701-D, Enterprise 1701-A oraz USS Reliant – jaki będzie czwarty model – nie wiadomo – możliwe, że któryś z powyższych (czyli w pojedynczym kartonie będą dwa takie same modele) lub Klingoński Drapieżny Ptak (Bird of Prey) na którego po cichu liczę bo nic nie daje takich możliwości ocenienia modelu jak złapanie go „w łapę” i dokładne obejrzenie.

Star Trek ScrabbleJak wiadomo Tribble lubiły wcinać wszelkiego rodzaju ziarno (np. jak w odcinku DS9 pt. „Trials and Tribble Actions” a jak nie wiadomo to siadać i oglądać rzeczony odcinek) – liczę jednak, że papieru nie lubią. Jeżeli więc i to założenie się sprawdzi to paczka dotrze w całości i dodatkowo będziemy mieli okazję zobaczyć – chyba po raz pierwszy w Polsce – Scrabble w wersji Star Trekowej (które też znajduje się w paczce) ! Tak jest – ta wspaniała gra jest już w drodze ! Będą także dwie inne gry – „Star Trek – The Original Sereies – All About Trivia” oraz „Star Trek UNO”.

Star Trek TOS All About TriviaDość sensownych rozmiarów recenzję wraz ze zdjęciami w języku angielskim można zobaczyć tutaj więc nie będę opisywał gier jeszcze raz – w skrócie jednak podam, że Scrabble to nadal Scrabble, „All about trivia” to gra testująca wiedzę na temat TOS’a (ponad 1000 pytań) a Star Trek UNO to jakiś dziwny stwór, wydał mi się jednak na tyle interesujący, że może i znajdzie nabywcę.

P.S. – kiedy tribble już będą w magazynie czeka je sesja przed kamerą gdzie będą musiały zaprezentować swoje atuty co w efekcie pozwoli umieścić mi stosowny materiał wideo w sklepie.

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2009/08/31/nigdy-nie-karm-tribble/feed/
Ach te dziewczyny w mundurach – czyli o Treksferze 2009 http://blog.trekker.com.pl/2009/07/12/ach-te-dziewczyny-w-mundurach-%e2%80%93-czyli-o-treksferze-2009/ http://blog.trekker.com.pl/2009/07/12/ach-te-dziewczyny-w-mundurach-%e2%80%93-czyli-o-treksferze-2009/#comments Sun, 12 Jul 2009 15:06:18 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2009/07/12/ach-te-dziewczyny-w-mundurach-%e2%80%93-czyli-o-treksferze-2009/ W sieci można już nieco poczytać o tym jak było na tegorocznym zlocie najbardziej nawiedzonych i tych nieco normalniejszych fanów Star Treka tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i jeszcze tutaj.

Sporo fotek za to znajdziecie na tej stronie. W tekście poniżej też wplotłem kilka swoich – jak zwykle będę poniżej trochę nudził, więc fotki są dla lepszej strawialności.Wolkanie mądre bestie ale imprezowicze z nich marni ;)

Żeby było wiadomo kto tutaj rządziJak zwykle są różne uwagi co do samej imprezy, że była hermetyczna (bo była, w końcu fani ST są uważani przez sporą cześć ludzi za dziwaków) – nie dziwne więc, że po zajrzeniu na salę zaczynali uciekać w popłochu jednocześnie starając się zostać nie zauważony. Ci, których udało się złapać jakoś starali się dyplomatycznie wymigać od uczestnictwa – pewnie w obawie przed zarażeniem się tą nieuleczalną chorobą.

Dziewczyny w mundurach :)Mnie jak widać to już dotknęło i chociaż musiałem słuchać przez dwie ściany (nic nie usłyszałem ;))) i rozmawiać z innymi głównie w przerwach (a było miło – ach te dziewczyny w mundurach…) to i tak skorzystałem cokolwiek mniej finansowo – więcej kulturalnie. Gdyby także nie fakt, że mój pomocnik ciągle dezerterował pewnie udałoby mi się skorzystać jeszcze więcej.

Te uśmiechnięte twarze to tylko pozory ;)Moim zdaniem najważniejszym punktem całej imprezy była debata Star Wars kontra Star Trek. Ogólnie chodziło co jest lepsze, ale myślę, że ktoś powinien zostać zdezintegrowany za pomysł dzielenia nas na lepszych i gorszych. Jedna z uczestniczek tejże debaty stwierdziła podobnie, jednak jak się okazało potem obyło się bez ofiar w ludziach (i Trekkies).

I jescze więcej dziewczyn w mundurach…Zastanawiacie się pewnie, kto jest odpowiedzialny za to wszystko - no cóż - podziękować muszę tutaj Fluorowi – za organizację całej tej star-trekowej niedorzeczności, Q – za to że był i również przyczyniał się do opanowania tego chaosu a także wszelkim uczestnikom (tym w przebraniach oraz z różnymi rekwizytami), którzy stosownie odziani udali się na ryzykowną misję (czyt. debatę) do sali Star Wars. Wszyscy powrócili i po zdaniu raportu udali się do dalszego nasiąkania swoim ulubionym tematem. Reszta rozproszyła się w sposób uniemożliwiający ich zlokalizowanie bez użycia trikodera.

Jak widać, niektórzy mogli się “nawrócić” na odpowiednią drogęCo do spraw organizacyjnych – warto by następnym razem przyciągnąć więcej ludzików – zawsze to lepiej dla biznesu (tzn. fandomu ;)). Żeby tylko jakieś gadżety ktoś chciał kupować a tutaj wszyscy brali kubki (czyżby ktoś przyniósł jakieś romulańskie piwko ???) – sprawdzić tego mi nie było dane.

Starwarsowcy dostaną kilka takich “prezentów” za rok - każemy im je dobrze karmić ;)Na koniec – takie przemyślenie - z racji, że starwarsowcy nie widzą co w trawie piszczy (ktoś wie jak nazwać dźwięki wydawane przez tribble ?), następnym razem trzeba im podrzucić kilka bardzo miłych futerkowych zwierzątek. Z pewnością się ucieszą (na początku).

P.S. – czy ktoś zna numer teleportera tej dziewczyny z plakatu TSF 2009 ? 

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2009/07/12/ach-te-dziewczyny-w-mundurach-%e2%80%93-czyli-o-treksferze-2009/feed/
Czego nie cierpię w S-F http://blog.trekker.com.pl/2009/05/17/czego-nie-cierpie-w-s-f/ http://blog.trekker.com.pl/2009/05/17/czego-nie-cierpie-w-s-f/#comments Sun, 17 May 2009 16:40:41 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2009/05/17/czego-nie-cierpie-w-s-f/ Jest tego kilka rzeczy ;)

Znalazłem w sieci na pewnym blogu ciekawy wpis pt. „Czego nienawidzę w Star Trek”. Po przeczytaniu go musiałem przez około 10 minut siedzieć spokojnie, żeby moja przepona mogła wrócić do normy.

Po przeczytaniu go musiałem przez około 10 minut siedzieć spokojnie, żeby moja przepona mogła wrócić do normy. Postanowiłem więc napisać też co nieco na temat.

Wracając jednak do treka – chyba jedną z najgłupszych rzeczy (jak zauważył autor wpisu, do którego adres wyżej podałem) jakie można zobaczyć to fakt, że zawsze kiedy wybuchała jakaś konsola na mostku Enterprise (tego znanego z TNG) razem z olbrzymią ilością iskier nad głową kapitana przelatywał jakiś załogant, który przy niej się znajdował. Obecnie taki numer by nie przeszedł ? Czy nikt w przyszłości tego nie przewidział ? Nie znają pasów bezpieczeństwa ? No tak, przecież nie było foteli, ale tutaj nasuwa się kolejne pytanie – dlaczego ich nie było, skoro naukowo dowiedziono, że człowiek nie jest w stanie pracować 8 godzin na stojąco i potrzebuje przerw, a siedząc może robić to co robi o wiele efektywniej.

Inny przykład – serial Battlestar Galactica (ten nowy) – dlaczego oni nie nasmarowali tych wszystkich drzwi – wprawdzie przypominają one raczej takie jak na okrętach podwodnych, ale co za problem użyć jakiegoś smaru, żeby otwierały się bez tego przeraźliwego metalicznego zgrzytu ? Irytuje do tego stopnia, że można sobie żeby połamać niechcący zaciskając szczękę.

Wkurza mnie też to, że S-F uważane jest przez całkiem sporą cześć naszego społeczeńśtwa (tak o Polsce piszę) jako bezwartościowy rodzaj twórczości, którzy oglądają i czytają jedynie kompletnie i niezdrowo zakręceni fani. Wyrwać się z tego kręgu raczej nie da – musimy poczekać troszkę lat, aż zacznie u nas panować przekonanie, że jest to raczej nieszkodliwy gatunek, z którego jak i z innych można coś pożytecznego „wynieść”. Byle tylko nie popaść w ekstremizm - zamknąć się w piwnicy i całymi dniami oglądać w kółko odcinki seriali wcinając przy tym tony chipsów.

Najbardziej jednak wkurza mnie fakt, że sama aktywność fanów S-F w Polsce jest tak mała, że ciężko z tego wyżyć ;) Fanatycy jednak to co innego - ci dają zarobić conieco :)

P.S – zachęcam do wypisywania co Ciebie konkretnie w wkurza w S-F - wyrzuć to z siebie - teraz masz okazję.

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2009/05/17/czego-nie-cierpie-w-s-f/feed/
Trochę ciekawej animacji dla oka http://blog.trekker.com.pl/2009/05/04/troche-ciekawej-animacji-dla-oka/ http://blog.trekker.com.pl/2009/05/04/troche-ciekawej-animacji-dla-oka/#comments Mon, 04 May 2009 10:29:50 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2009/05/04/troche-ciekawej-animacji-dla-oka/ Jeżeli szukasz czegoś odmiennego do obejrzenia bo zaczynają Cię nudzić zwykłe produkcje S-F i tym podobne to poniżej dowiesz się, jak złagodzić to cierpienie ;) Poniższe tytuły powinny okazać się dla Ciebie ciekawe, a niektóre z nich nawet pożyteczne ! Zobacz więc co też możesz jeszcze obejrzeć.

  1. Dead Space – Downfall
    - niekoniecznie pożyteczny film ale może okazać się ciekawy – jest to film przypominający nieco serię „Obcy” ale wymieszaną z „Horyzont Zdarzeń” – w miarę sensowna fabuła – niestety dość przewidywalna. Sporo strzelaniny oraz rozerwanych na pół ciał. Na szczęście bez szczególnego nacisku na to ostatnie –
    wrażliwym odradzam spożywanie czegokolwiek w trakcie seansu. Ciekawostką której wcześniej nie wyłapałem jest głos jednego z bohaterów – podkłada go Bruce Boxleitner doskonale znany fanom Babylon 5.

  2. Chronicles of Riddic – Dark Fury dość krótki film – ale bardzo dynamiczny – z pewnością zadowoli fanów naszego ulubionego łysielca. Wypełnia on lukę między „Pitch Black” oraz „Kroniki Riddic’a” – co dziwne jest to animacja, w przeciwieństwie do reszty. Poza tym jednak mamy twardego Riddica (któremu głos podkłada sam Vin Diesel) oraz resztę ocalałych z pierwszego filmu – jak zwykle głosy postaci zgadzają się z filmowymi co zdecydowanie podnosi wartość filmu. Poza rozrywką i dość ciekawie rysowanymi postaciami nie uda nam się więcej z tej produkcji wycisnąć. Chyba, że wiadro krwi.

  3. Heavy Metal – tym razem bardziej ambitna produkcja, w której poza rozrywką dostaniemy sporą dawkę dobrej metalowej muzyki (którą to jedni nazywają sieczką a ja nazywam ją jedną z moich ulubionych) a także jakiś morał i przesłanie. Film składa się z kilku mniejszych historii, z których każda opowiada o innych ludzkich wadach i zaletach – uważny widz w całym tym zlepku ciekawych historii, często dość krwawych i naładowanych erotyzmem zauważy o co tak naprawdę chodzi. Tutaj właśnie zaczyna się wartościowa część filmu.

  4. Heavy Metal 2000 jest to kolejny film z porządną dawką ostrej muzy (w trakcie seansu zalecam wysłać wszystkich nie zainteresowanych domowników „w teren”, a jeżeli mieszkasz w bloku to zarządzić próbną ewakuację budynku ;)). Co do muzyki zdania są podzielone – jedni sądzą, że w pierwszym filmie była lepsza, ja należę do grupy, która twierdzi odwrotnie. Historia w tym przypadku jest jedna i raczej spójna a animacja jest już wspomagana komputerowo co jednak wyszło tutaj na plus i miło się wszystko ogląda. Jak zwykle film raczej dla dorosłych, z racji, że nie stroni szczególnie od scen erotycznych czy brutalnych (kto widział faceta, któremu z oka wystawało coś przypominającego skrzyżowanie śrubokręta z młotem pneumatycznym ?).

Życzę jak zwykle miłego oglądania – chyba, że tak jak ja znasz już wszystkie te tytuły – w takim więc przypadku podziel się swoją listą ulubionych filmów animowanych, które warto obejrzeć !

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2009/05/04/troche-ciekawej-animacji-dla-oka/feed/
Data gwiezdna to taki dziwny stwór http://blog.trekker.com.pl/2009/04/11/data-gwiezdna-to-taki-dziwny-stwor/ http://blog.trekker.com.pl/2009/04/11/data-gwiezdna-to-taki-dziwny-stwor/#comments Sat, 11 Apr 2009 20:05:11 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2009/04/11/data-gwiezdna-to-taki-dziwny-stwor/ Większości filmów czy seriali Sci-Fi przedstawia jakąś tam wizję przyszłości (w końcu słowo „Fiction” jest w nazwie gatunku a to raczej zobowiązuje). Pewnie znalazłoby się jakieś S-F, które dzieje się w przeszłości (tutaj przypomina mi się tylko serial Babylon 5, i kilka odcinków, które przedstawiają taką właśnie historię). Jeżeli myślisz też o czymś brzmiącym bardziej swojsko – typu „A long time ago in a distant galaxy….” to się mylisz – Gwiezdne Wojny to nie Science-Fiction. Ja zaliczam je do takiej kosmicznej opery albo do fantasy w kosmosie.

Skąd wiadomo, że coś dzieje się w przyszłości lub przeszłości ? W większości przypadków podawany jest jakiś rok. A tutaj pojawia się taki Star Trek i wprowadza pojęcie daty gwiezdnej (stardate). Sposób jej podawania – np. 43248.1 nie mówi zbyt wiele. Mnie zresztą też. Jedyne co udało mi się sensownego wyczytać w internecie to fakt, że pierwsza cyfra przedstawia stulecie – konkretnie cyfra cztery reprezentuje 24-ty wiek. Poza tym lepiej nie wnikać w zawiłości skąd to się wzięło, bo jak się okazuje, daty te nie były liczone przez tworzących serial, tylko po prostu wymyślane na poczekaniu, byle jedna była późniejsza od drugiej.

Tak więc Star Trek to jeden z niewielu tutułów, które namieszały w czasie tak, żeby widz nie wiedział dokładnie kiedy co się dzieje. Brzmi może to i lepiej kiedy się to ogląda, ale maniakom życia nie ułatwia.

Tak więc po raz kolejny mój plan spełzł na niczym – miało być o tym jaka data gwiezdna przedstawia jaki rok i jak sobie to policzyć a tutaj klapa, bo okazuje się, że twórcy sprawę potraktowali po macoszemu i zostawili wszystkich z jedną wielką nie dającą się wyjaśnić zagadką.

P.S. – mógłbym np. powiadamiać klientów, że są nowe modele star trek i przesyłać im to w postaci daty gwiezdnej, ale to chyba lekkie przegięcie – zresztą też musiałbym zmyślać sobie te daty…

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2009/04/11/data-gwiezdna-to-taki-dziwny-stwor/feed/
Ciekawe wcielenia http://blog.trekker.com.pl/2009/04/01/ciekawe-wcielenia/ http://blog.trekker.com.pl/2009/04/01/ciekawe-wcielenia/#comments Wed, 01 Apr 2009 20:47:31 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2009/04/01/ciekawe-wcielenia/ Czasami sprawia nam miłą niespodziankę fakt, że usłyszymy lub rozpoznamy w jakimś filmie jednego z aktorów, którego kojarzymy doskonale z innych filmów czy seriali. Osobiście oglądając zdecydowanie za dużo Star Trek’a (ostatnio powtarzam DS9) wyłapuję nieraz ciekawostki.

Niespodzianką za to niemałą było wprowadzenie do najnowszej gry strategicznej Red Alert 3. Na początku jeden raczej mało znany aktor razem z innym kompletnie mi nie znanym (ale chociaż nie byli to stworzeni komputerowo aktorzy a „normalni”) pojawia się i widzimy większą część historii, która wprowadza w świat gry. Nawiasem mówiąc historie te jak w grach z tej serii już się utarło przedstawiają wszystko w sposób, który niby ma być poważny a z drugiej strony podchodzi lekko pod parodię.

takei_ra3_mini.jpgWracając jednak do tematu – na końcu tegoż wprowadzenia – zaraz po dziewczynie ze sporym dekoltem meldującej sytuację z wydarzeń na froncie usłyszałem głos, a zaraz twarz bardzo mnie i innym znanego aktora – Geoge’a Takei. Znamy go doskonale z roli Hikaru Sulu z  serialu Star Trek The Original Series a także z filmów ST od 1 do 6. Prawdopodobnie w grze można go zobaczyć więcej, ale jak na razie niestety widziałem tylko wstęp i gra czeka, aż będę miał czas w nią zagrać.

Z jednej strony cieszę się, że do gier nadal zatrudniają aktorów, którzy potrafią grać – ponieważ wg. mnie aktorstwo pana Takei zdecydowanie lśni na tle pozostałych ról z w.w. wprowadzenia. Z drugiej strony można się zastanawiać – czy Takei zdecydował się na taką mini-rolę ze względu na kasę czy też dla przyjemności. Podejrzewam, że kasy raczej wiele nie zgarnął, więc wniosek jest prosty – postanowił zrobić przyjemność sobie i graczom :) W tym miejscu przypomina mi się również gra „Emperor – Battle for Dune” gdzie Michael Dorn (grający Worf’a w Star Trek’u) pojawił się również we wstępie gry – niestety tylko na moment.

Ciekawi mnie czy inni aktorzy ze Star Treka gdzieś w grach się pojawili…

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2009/04/01/ciekawe-wcielenia/feed/
Jak pomylić statek klingoński z romulańskim ? http://blog.trekker.com.pl/2009/02/23/jak-pomylic-statek-klingonski-z-romulanskim/ http://blog.trekker.com.pl/2009/02/23/jak-pomylic-statek-klingonski-z-romulanskim/#comments Mon, 23 Feb 2009 22:22:38 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2009/02/23/jak-pomylic-statek-klingonski-z-romulanskim/ W rzeczywistości jak się okazuje bardzo łatwo dokonać takiej pomyłki co też mnie się przytrafiło dając obraz mojej niekompetencji w zakresie wiedzy odnośnie relacji Romulan i Klingonów w trakcie, kiedy Federacja dopiero zaczynała „poważniej” eksplorować kwadrant alfa. Nadrabiam jednak te zaległości przeróżnymi książkami – z pewnością są łatwiej przyswajalne dla obecnego czytelnika, niż archaicznie wyglądający już TOS.

Co mniej zainteresowani Star Trekiem pomyślą sobie – jak można pomylić D7 z czymkolwiek innym ? Otóż Nie można. D7 do D7 i tyle. Jednak Romulanie swojego czasu wykorzystywali właśnie klingońskie D7 (zostały najwyraźniej zakupione lub „wymienione” – tego niestety nie pamiętam) – w każdym razie były wykorzystywane przez jakiś czas przez Romulan i różniły się zasadniczo tylko oznaczeniami na kadłubie. To też mnie zmyliło, bo nie przyszło mi do głowy, że producent plastikowych modeli może tak głęboko interesować się tematem i wykorzystywać właśnie ten aspekt.

Jednak, kiedy popadnie się w rutynę „przerzucania” kolejnych modeli po regałach magazynu wziąłem klasyczną już sylwetkę D7 jako wersję klingońską (chodzi o model D7 z najnowszej serii Johnny Ligtning) – a dopiero kilka dni temu (czyli dopiero po ponad trzech miesiącach leżenie w magazynie ) zwróciłem uwagę i zauważyłem, że to wersja romulańska co też uderzyło mnie niczym torpeda fotonowa ;)

Łatwo pewnie byłoby też pomylić z nazwy inne dwa statki „Bird od Prey” – tyle, że te różniły się wyraźnie kształtem a podobieństwo było tylko z nazwy… Jednak, jeżeli (nie)trekker postanowiłby zrobić prezent trek-maniakowi (albo nawet trek-fanatykowu) i ten zażyczył sobie Klingońskiego Drapieżnego Ptaka, to biedny nie-znający kompletnie treka potem mógłby skończyć z modelem wystającym z tyłu jego pleców, gdyby przypadkiem kupił Romulański okręt…

Kolejny przykład – USS Defiant – doskonale znany z serialu DS9 ale to także okręt identyczny z Enterprise 1701 i pojawiający się tylko w jednym odcinku TOS’a. Z drugiej strony wyglądem (poza napisem na kadłubie) przypomina właśnie 1701-A czyli kolejny powód do pomyłki… Kolejny też dowód na to, że firma Johnny Lightning zgłębia temat dość solidnie.

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2009/02/23/jak-pomylic-statek-klingonski-z-romulanskim/feed/
Co nie daje mi porządnie się wyspać ? http://blog.trekker.com.pl/2009/01/01/co-nie-daje-mi-porzadnie-sie-wyspac/ http://blog.trekker.com.pl/2009/01/01/co-nie-daje-mi-porzadnie-sie-wyspac/#comments Thu, 01 Jan 2009 22:46:28 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2009/01/01/co-nie-daje-mi-porzadnie-sie-wyspac/ Po pierwsze – oby ten rok 2009 był jeszcze lepszy od poprzedniego – pod każdym względem – oby fani ST nie zawiedli się na nowym filmie, fanom Gwiezdnych Wojen życzę otwarcia oficjalnej szkoły władania mieczem świetlnym a fanom innych serii po prostu jak najwięcej gadżetów, filmów, książek i czego tylko chcecie moi drodzy fani :) Najlepszego !

Wracając do moich nieprzespanych nocy – ich powodem są to oczywiście książki – jak na razie przeróżne lektury z pod znaku Star Trek przerywam sobie miejscami jakąś lekturą edukacyjno-motywacyjną itp. pozycjami.

Dla fanów Star Treka tytuł „Recovery” będzie ważnym uzupełnieniem tego, co stało się po zakończeniu 5-cio letniej misji Enterprise (czyli wydarzeń z serialu The Original Series) a tym co widzimy w pierwszym filmie kinowym (pewnie się zastanawialiście, kiedy Kirk został admirałem…). Z tej książki dowiecie się wielu szczegółów – mniej lub bardziej szokujących. Wyjaśnione zostanie kilka wątków z TMP (np. na początku widzimy Spock’a, który ostatecznie decyduje, że nie osiągnął jeszcze Kolinahr (dużo jest na ten temat w tejże właśnie książce) i pewnie wiele innych informacji, które zaczynają nam wiązać jedno z drugim.

Jednak nie to się tutaj liczy – dla pozostałych, szukających po prostu dobrej lektury będzie to ciąg wydarzeń, które ciągle zaskakują – jedynie końcowe rozdziały są w miarę przewidywalne, ponieważ od początku książkę tą czyta się tak, że trudno się oderwać.

Regułą praktycznie jest, że książki z pod znaku ST pisane są na dość wysokim poziomie i jako lektura rozrywkowa polecam je nawet tym, którzy nie zetknęli się z tym uniwersum, lub też po prostu jakoś nie mieli okazji. Żeby reguła była regułą są wyjątki – takim była książka „Ice Trap” o ile dobrze pamiętam (przeczytałem ich tyle, że powoli zaczynają się mi mylić) – ta sprawiała, że zasypiałem natychmiast niczym niemowlak.

Ironicznie jedna z moich zasad życiowych „Do, Whatever gets you a good sleep” jest tutaj zagrożona. W zasadzie śpi mi się wybornie tylko czasami wydaje mi się, że ludzie powinni przestać dzwonić w połowie nocy…

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2009/01/01/co-nie-daje-mi-porzadnie-sie-wyspac/feed/
Jaki będzie pierwszy kontakt ? http://blog.trekker.com.pl/2008/12/04/jaki-bedzie-pierwszy-kontakt/ http://blog.trekker.com.pl/2008/12/04/jaki-bedzie-pierwszy-kontakt/#comments Thu, 04 Dec 2008 13:36:49 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2008/12/04/jaki-bedzie-pierwszy-kontakt/ Nigdy wcześniej nie zastanowiłem się nad tym głębiej – a Ty ? Pomyśl – co by było, gdyby nagle telewizja zaczęła emitować obrazy, przedstawiające dziwne „spodki” unoszące się nad naszymi głównymi miastami ?

v_mothership.jpgScenariusz ten znany jest nam doskonale z takich filmów jak chociażby „Dzień Niepodległości” – odnoszę jednak wrażenie, że jego autorzy czerpali garściami pomysł na statki obcych z nieco starszej produkcji – „V – The Mini Series” oraz jego kontynuacji (wystarczy spojrzeć na fotkę i od razu wiadomo…).

W przypadku powyższych tytułów przedstawia się nam obraz obcych, którzy przybywają na ziemię i początkowo poza statkami w powietrzu nie ma żadnego kontaktu. Tutaj niestety kończą się podobieństwa.

W filmie „Dzień niepodległości” mamy do czynienia z otwartym atakiem, chociaż nie spodziewanym. Szczerze – nie mam pojęcia co stałoby się w momencie gdyby nas coś takiego dotknęło – jak zachowali by się ludzie – zjednoczyli i zaczęli szukać rozwiązania czy też postąpiliby wg. starego powiedzenia „każdy sobie rzepkę skrobie” i po prostu zostaliby wytępieni jak myszy przez firmę do zwalczania gryzoni…

Co by było, gdyby jednak obcy zadeklarowali „pokój i chęć pomocy” jak w „V” ? Przynajmniej początkowo mogliby sprawiać takie wrażenie a w tajemnicy realizować plan przejęcia kontroli nad wojskiem, rządem czy chociażby elitą naukową – w ten sposób bez użycia zbyt wielu środków a jednocześnie bardzo skutecznie i przy minimalnym rozlewie krwi osiągnęliby w zasadzie dominację. Oczywiście w tym przypadku nie mamy do czynienia z eksterminacją a raczej zdominowaniem – totalną cenzurą radia, telewizji, prasy oraz wszelkich mediów. Pojawia się jednak pytanie – co z Internetem ? Jak udało by im się to osiągnąć ? Jeżeli przyjąć, że posiadaliby środki do takiego rozwiązania wtedy ich dominacja byłaby kompletna.

peace-alien.gifJaka byłaby nasza reakcja, jeżeli obcy byliby na prawdę pokojowo nastawieni - pomimo tego, że różniliby się od nas znacznie wyglądem, zachowaniem czy składem atmosfery wymaganej do oddychania. Czy w takim przypadku również udałoby się ludziom chociaż na chwilę zapomnieć o swoich różnicach i wykorzystać taką szansę do maksimum ? Jak szybko wtedy następowałyby osiągnięcia techniczne i jak wpłynęłyby na naszą rasę ? Na ten temat można by pewnie napisać kilka książek, ale myślę, że jeżeli ludzkość miałaby perspektywę osiągnięcia czegoś i wyjścia „do gwiazd” wszyscy powinni do tego dążyć. W końcu mogłaby to być szansa na uporanie się z takimi rzeczami jak głód czy nieuleczalne dziś choroby…

A może po prostu potraktują nas jak zwierzynę na którą poluje się dla rozrywki ? Przynajmniej taką wizję można zobaczyć w Predatorze - co najmniej dziwny koncept - wszystko jest jednak możliwe i tak jak człowiek ignoruje pewne stworzenia i są one jedynie zwierzyną łowną tak może być i w przypadku nas samych - w takim jednak przypadku obcy, którzy by nas odwiedzali, musieliby posiadać technikę o takim stopniu zaawansowania - że nasze obecne osiągnięcia byłyby kompletnie nie znaczące z punktu widzenia takich "gości". 

Osobiście jak i z pewnością Ty, liczę na pokojowy kontakt – pod warunkiem, że faktycznie nie jesteśmy sami – co akurat byłoby bardzo nieprawdopodobne – i liczę, że wprowadzi to nas w nową lepszą erę – podobnie jak widzieliśmy to w takich serialach Star Trek… Życzę również Tobie i innym, żeby ten kontakt przebiegł dokładnie jak przedstawiony w filmie "Star Trek VIII - Pierwszy Kontakt" - przy muzyce i butelce szkockiej ;)

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2008/12/04/jaki-bedzie-pierwszy-kontakt/feed/
Cytaty - przyjemne z pożytecznym :) http://blog.trekker.com.pl/2008/11/08/cytaty-przyjemne-z-pozytecznym/ http://blog.trekker.com.pl/2008/11/08/cytaty-przyjemne-z-pozytecznym/#comments Sat, 08 Nov 2008 10:48:01 +0000 Wojtek http://blog.trekker.com.pl/2008/11/08/cytaty-przyjemne-z-pozytecznym/ Ostatnie dni okazały się z jednej strony wymagające ode mnie wiele, a z drugiej strony czasami była to rutyna i leniwe działanie w zamierzonym kierunku.

Na wszystko jednak przychodzi czas, i tak jak minęły dni puszczania pieniędzy z dymem - tak musiał nadejść czas napisania czegoś na bloga. Może trochę nietypowo ale za to ciekawie i życiowo – cytaty, które pomimo tego, że brzmią bardzo śmiesznie i w oryginalnym kontekście wywołują u mnie nagłe napady śmiechu – miały w sobie coś takiego, że je zapisałem (kolekcja rosła chyba z pół roku, aż zebrało się ich kilka). Tak więc oto one.

„All I can say is - do whatever gets you a good, nice sleep” – kłania się tutaj serial “Andromeda” – nie pamiętam odcinka, ale jest to niesamowite uproszczenie tego, czym kieruje się chyba większość z nas. Oczywiście możemy potraktować to krótkoterminowo i żyć z dnia na dzień lub po prostu opracować plan i trzymać się go, wiedząc, że przyniesie nam sukces (lub ewentualnie coś mniej spektakularnego). Zasadniczo dobry sen jest ogromnie ważny (dosłownie i nie), więc działajmy tak, żeby było dobrze.

“Therapists make the worst patients - except doctors” – Cytat z któregoś z odcinków “Star Trek – The Next Generation” – zasadniczo jest to stwierdzenie boleśnie prawdziwe i nie tylko w odniesieniu do lekarzy – będąc z zamiłowania informatykiem, naprawdę miałbym poważny problem z zaakceptowaniem, że ktoś może mi przygotować komputer do pracy w taki sposób, żebym był zadowolony. Dlaczego ? Bo znam się na tym, i jeżeli trafiłoby na osobę mniej doświadczoną to po prostu nie dałbym sobie kitu wcisnąć ;) Podobnie pewnie jest z każdym w pewnych dziedzinach.

„My personal code of conduct prohibits sharing” – kolejny raz serial “The Next Generation” - po tym zdaniu zdecydowanie najdłużej tarzałem się po dywanie. Śmiesznie prawdziwe i znajome – czyż nie ? Obecnie widzę lekką zmianę na lepsze (a może to po prostu kwestia bycia z odpowiednimi ludźmi), ale niestety gdybym kierował się tym, co mi wpajali rodzice to pisanie tego bloga byłoby dzieleniem się pewnymi informacjami, czyli już pomagałbym komuś bezinteresownie (chociaż niemalże w niezauważalny sposób) co byłoby niedopuszczalne – chyba, że brałbym za to kasę ;)

“I can’t run people over. I’m not famous enough to get away with that” – tym razem serial “Futurama” – jak zwykle bardzo śmiesznie brzmiące zdanie, ale po raz kolejny można przykłady zauważyć na naszym podwórku – kiedy jest się nikim, to najmniejsze przewinienia są karana z całą surowością prawa (a czasami nawet bardziej, żeby inni się wystraszyli), ale kiedy mamy kasę, kontakty i ogólnie jesteśmy znani to prawie wszystko ujdzie nam na sucho, ponieważ prawnicy chętnie przyjmą od nas grosz i „przekonają” odpowiednich ludzi, żeby ewentualne konsekwencje nie były dla nas zbyt bolesne.

Na dziś to tyle – nie chcę przecież wyczerpać wszystkich cytatów za jednym razem ;) Podzielę się jednak jeszcze jednym, tak na przestrogę, żeby nie stało się tak jak ze mną, czyli żebyście nie wyszli tak jak ja – intencje miałem dobre a wyszło jak zwykle, czyli mało ciekawie ;)

Serial „Futurama”:„-Remember your course correction sir ? -No. - Well. It’s proving a little more suicidal than we initially hoped.”

]]>
http://blog.trekker.com.pl/2008/11/08/cytaty-przyjemne-z-pozytecznym/feed/